Czy rzeczywiście jesteśmy coraz bardziej samotni?

Marki poszukują insightów, dzięki którym będą tworzyć wartościowe produkty i usługi. Jednak wiele insightów jest markom „nie po drodze”. Do jednych z nich należy samotność. Zamiast ją omijać, zajmijcie się nią. Warto.

W Wielkiej Brytanii 1 na 8 osób twierdzi, iż nie ma bliskiego przyjaciela, a w Stanach liczba ta potroiła się na przestrzeni ostatnich 10 lat. Zdaniem badaczy z Uniwersytetu w Essex wystarczy sama obecność telefonu,  aby ograniczyć kontakty z innymi. Czy źródłem tego, jak niektórzy twierdzą, jest technologia? Trudno jest jednoznacznie stwierdzić. Osobiście, nie posunęłabym się aż tak bardzo. Jednak odnoszę wrażenie, iż samotność to jeden z największych problemów społeczeństw.

Czym jest samotność?

Samotność nie jest prostą wypadkową wielkości naszych sieci społecznych. Jest to bardzo subiektywne doświadczenie, zależne od indywidualnych oczekiwań oraz potrzeb. Nie jest też tożsame z byciem samemu. Samotności mogą towarzyszyć poczucie pustki, stres, depresyjny nastrój. Jednak nie ma wspólnego obrazu dla wszystkich. Inaczej samotność przeżywa wdowa po 30 latach małżeństwa, a inaczej nastolatka.

Psycholog Jeffrey Young wyróżnił 3 typy samotności ze względu na okres trwania. Pierwszy z nich, to samotność przejściowa, która może pojawić się okazjonalnie w ciągu dnia i jest znana nam wszystkim. Drugi typ to samotność sytuacyjna, pojawiająca się w momencie straty satysfakcjonujących relacji. Może ona być źródłem głębokiego stresu, jednak nie trwa ona przez długi okres czasu. Ostatni typ to samotność chroniczna, objawiająca się długotrwałym, co najmniej 2 letnim, pozbawieniem satysfakcjonujących relacji z ludźmi.

Jednak na samotność można spojrzeć w zupełnie inny sposób. Ponad 40 lat temu zwrócił na to uwagę Robert Weiss, mówiąc o samotności społecznej i emocjonalnej. Samotność emocjonalna wyraża się poprzez nieobecność bliskiej osoby, co może oznaczać brak bliskości bądź przywiązania z rodzicem, lub brak przyjaciela u osób starszych. Natomiast społeczna samotność pojawia się wtedy, kiedy osoba nie dostrzega sensu swoich związków z daną społecznością.

Samotni razem

Profesor Sherry Turkle przez 30 lat badała kulturę cyfrową, zastanawiając się nad jej wpływem na ludzi. Wskazała ona na paradoks, którego konsekwencje być może właśnie odczytujemy w wynikach najnowszych badań. Ludzie pragną bliskości z drugim człowiekiem, jednak media interaktywne dają nam namiastkę ciągłego kontaktu. Stąd jest prosta droga do bycia „samotnym razem”, czyli bycia połączonym przez medialne kanały komunikacji dające złudzenie bliskości. Ma to szereg implikacji na nasze życie, począwszy od niemalże presji ciągłego uczestnictwa w życiu wirtualnym poprzez wyobcowanie w świecie realnym.

I Choć nie każda teza Sherry jest bezsprzeczna, to jednak jej praca dostarcza bardzo wiele cennych insightów. Szczególnie ciekawa wydaje mi się obserwacja dotycząca naszej kontroli, którą to technologie nam ułatwiają. Dzięki nim możemy zwracać uwagę na to, co nas interesuje i opuszczać miejsca, których nie chcemy oglądać. Prowadzi to do sytuacji, w których podczas spotkań, choć fizycznie jesteśmy obecni, psychicznie zanurzamy się w odległy świat, nie słuchają ludzi którzy do nas mówią.

Samotność z bliska

Zdaniem Sherry pakujemy się w kłopoty. I choć nie przekonuje mnie stanowisko, aby obwiniać technologię za naszą kondycję, to jednak uważam za kluczowe aby podjąć wysiłek dotyczący naszych sieci społecznych i przez chwilę poobserwować nasze kontakty z meta poziomu. Być może nawet okaże się, iż ta sama technologia, która przyczyniła się do spłycenia naszych relacji, w przyszłości okaże się dobroczynnym spoiwem. Być może misja Marka Zuckerberga, w której mówi on o wzmacnianiu społeczności, zarówno tych online, jaki o offline, podąża w tym właśnie kierunku. Jest to obietnica warta spełnienia.